Szczepionki są złe

W dyskusji zawsze trzeba poznać argumenty obu stron, nie należy generalizować, ale z rozwagą podejść do danego tematu. Takiej rozwagi, niestety, brakuje Radiu Maryja, które podjęło się poruszenia tematu szczepionek. Temat, szczególnie ostatnimi czasy, coraz bardziej nośny i kontrowersyjny. Szczepić czy nie szczepić? W studiu rozmawiano z różnymi osobami, zarówno zwykłymi obywatelami, jak i lekarzami i osobami związanymi z tematem. Oczywiście, szybko okazało się, że szala przechyla się na korzyść osób wskazujących na ryzyko szczepień, podkreślających zagrożenia, jakie za sobą niosą: a to, że mogą być powikłania, że nie zawsze eliminują choroby, a lekarze często nie powiadamiają o komplikacjach, etc. To, co rzuca się w tej argumentacji w oczy jest odnoszenie pojedynczych przypadków do ogółu i wyciąganie błędnych wniosków typu: skoro mój lekarz wykazał się niekompetencją, to znaczy, że szczepionki są złe i próbuje się ukryć ich szkodliwe działanie. Szkoda tylko, że nie przekonuje tych osób niezaprzeczalny fakt, iż dzięki szczepionkom udało się wiele chorób zwalczyć i dziś nie musimy zmagać się co chwila z wybuchającymi epidemiami; że możemy szybciej stłumić pojawiające się niebezpieczeństwo. Notorycznie też, w przypadku wielu osób, dochodzi do mylenia opinii z faktem - to, że szczepionka zmniejsza ryzyko zachorowania nie jest opinią, ale faktem właśnie. Podnosi się przykłady, gdy u dziecka wystąpiły różnego rodzaju efekty uboczne, pomijając przy tym zdecydowaną większość, kiedy nie wydarzyło się nic, co w najmniejszym stopniu zagrażałoby życiu innych dzieci. Zwalanie całej winy na szczepionki jest absurdalne i musi być przejawem jakiegoś głębszego lęku, desperacką próbą zrozumienia i wyjaśnienia pewnych zjawisk. Szczytem głupoty było, gdy sama usłyszałam, że to właśnie szczepionki są przyczyną mojej wady wzroku, a konsekwencją tego, jest potrzeba noszenia przeze mnie okularów. Gdyby istotnie szczepionki miały powodować autyzm, już pośród samych moich znajomych osób z taką chorobą musiałoby być z 40, jeśli nie więcej, tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Skąd więc ta szaleńcza potrzeba atakowania szczepionek w przypadku, gdy dowodów na ich skuteczność jest aż nadto, zaś na szkodliwość niemalże żadnych i są naciągane? Wracając jeszcze do audycji. Nie wgłębiając się w szczegóły samej rozmowy, warto wspomnieć o jednym zdaniu, które padło z ust prowadzącego. Rozmowa odbywała się z ojcem dziecka, które zostało porwane przez rodziców ze szpitala (świeża sprawa sprzed kilku dni) w stanie zagrażającym jego życiu. Mężczyzna obstawał przy swoim, twierdząc iż zrobił to, "co było konieczne, aby chronić własną rodzinę" (oddać należy, że w swojej wypowiedzi starał się łagodnie opisywać całe zdarzenie), jednak największe wrażenie zrobił komentarz prowadzącego: "dobrze, że sprzeciwił się pan tej mafijnej klice lekarsko-policyjnej". Jakiej klice? Jakiej mafijnej? To już zakrawa na jakąś psychozę i naprawdę mocno niepokoi. Zastanawiam się tylko, czy ci ludzie naprawdę wierzą w to co mówią, czy jest to z ich strony zwykłe wyrachowanie? Być może jedno i drugie. Szkoda tylko tych, którzy dają sobie bezrefleksyjnie wmawiać różne bzdury. Dlaczego łatwiej jest uwierzyć w spekulacje niż w naukowe fakty, które są na wyciągnięcie ręki?



dodał: Weronika | kategoria: pseudonauka
data: 2017-09-23 23:46:06

Odpowiedzi: ( 2 )


Agata1989 | agaataa8989@o2.pl | 2017-09-24 00:03:20
primitive_mind | commensality@gmail.com | 2017-09-24 05:49:56
Copyright © Nerdowo.pl. 2017 • All rights reserved.